sobota, 31 grudnia 2016

♡ Lista książek, które musisz przeczytać w 2017 roku ♡

W poprzednim roku wpis z listą moich książkowych propozycji zyskał dosyć spore zainteresowanie, dlatego postanowiłam zaproponować wam kolejne propozycje żebyście mieli co czytać w nadchodzącym roku haha. Rok 2016 pod względem czytelniczym był dla mnie dosyć interesujący. Niestety nie udało mi się przeczytać wielu książek, ale wśród przeczytanych znalazłam parę prawdziwych perełek, które chciałabym dzisiaj wam zaprezentować.
Uwielbiam książki romantyczne, dlatego moją listę  proponuje szczególnie dla osób też z tym upodobaniem z wyjątkiem Nerve'', które powinno spodobać się dla każdego. Mam nadzieję, że moje propozycje wam się spodobają.
Zapraszam także do mojego poprzedniego książkowego wpisu z propozycjami na 2016 rok. One także są warte przeczytania: KLIK
Książki z cyklu Dimily"
Tutaj pragnę wymienić jedną historię, która posiada 3 części. 
1. Czy wspomniałam, że Cię kocham?
2. Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?
3. Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknie?
Książka głównie opowiada o miłości, która nigdy nie powinna się zdarzyć. 
Eden ma spędzić kolejne wakacje u ojca, którego nie widziała przez trzy lata. Po rozwodzie rodziców przeprowadził się do Kalifornii i rozpoczął zupełnie nowe życie. Dziewczyna zjawiając się u ojca musi nawiązać z nim kontakt, z jej macochą oraz z jej przyrodnimi braćmi. Na początku nie jest zadowolona z miejsca jej pobytu. Nie wie jak dogadać się z najstarszym z braci - Tylerem, który z całych sił pokazuje, że nikt jej tu nie chce. Po pewnym czasie udaje jej się dotrzeć do chłopaka, jednak także się w nim zakochuje. Obydwoje wiedzą, że ta miłość nie może się zdarzyć, czy jednak uda im się stłumić swoje uczucia?
Zdecydowanie seria jest godna polecenia. Jest wiele niespodziewanych sytuacji, postaci czy zachowań. Zdecydowanie jest to mój numer jeden! ♥
Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno''
Książka opowiada o nastoletniej Amber, która wraz z bratem stara się pozbierać po traumatycznych wydarzeniach z ich dzieciństwa.  Jedynymi osobami, które mogą ją dotykać to jej mama, jej brat Jake oraz najlepszy przyjaciel jego brata: Liam. To  właśnie on codziennie przez już osiem lat zakrada się do niej przez okno i wraz z dziewczyną zasypiają w swoich ramionach. Amber przy nim czuje się bezpiecznie i zapomina o smutnych sytuacjach z przeszłości. W nocy chłopak jest dla niej niezwykle miły, a natomiast w dzień zachowuje się jak zupełny dupek. Jake natomiast nic nie wie o danej sytuacji jego bliskich osób, a sama Amber boi mu się powiedzieć gdyż, jest za bardzo opiekuńczy w stosunku do niej.
Czy dziewczynie uda się rozpocząć normalne życie bez patrzenia wstecz? Czy z dziwnej znajomości wyniknie coś głębszego? Co naprawdę wydarzyło się osiem lat temu oraz co się stało, że dziewczyna jest dla innych nieufna? - tego wszystkiego dowiecie się w lekturze Kirsty Moseley
Ten jeden dzień''
Po wielkim sukcesie Zostań jeśli kochasz'' Gayle Forman postanowiłam skusić się na inne dzieło tej pisarki. Nie zawiodła mnie książka ,,Ten jeden dzień'', Szczerze mówiąc spodobała mi się nawet bardziej. Allyson za sprawą jednej decyzji i jednej osoby rozpoczyna niespodziewaną jednodniową podróż do Paryża z młodym aktorem Willemem u boku. Główna bohaterka nie zdaje sobie spawy, że nadchodzący dzień będzie pełen ryzyka i emocji oraz, że nadchodzące 24 godziny mogą zmienić jej życie na dobre.
Książka jest pełna ciekawej akcji. Jak do niej usiądziesz to nie zamkniesz jej do póki nie skończysz ostatniej strony. Myślę, że uwiodła mnie przede wszystkim tym, że akcja odgrywa się jak dla mnie w najpiękniejszym mieście na świecie. W dodatku, że tak powiem książka zaczyna się od Szekspira, którego twórczość bardzo podziwiam. Uwielbiam także gdy utwór literacki skłania do refleksji. Gayle pisała bardzo mądrze i to właśnie z tej książki pochodzą moje ulubione cytaty. Mimo, że uwielbiam tą książkę muszę stwierdzić, że druga część ,,Ten jeden rok'' jest zdecydowanie nudniejsza. Mam wrażenie, że tak jak w przypadku Wróć jeśli pamiętasz'' była pisana na przymus. Wiem jednak, że po przeczytaniu pierwszego tomu koniecznie trzeba przeczytać drugi, żeby dowiedzieć się co tak naprawdę stało się tamtego dnia w Paryżu.

Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia."
,,Nerve"
Myślę, że połowa z was słyszała o filmie Nerve" w roli głównej z Emmą Roberts. Szczerze, obejrzany zwiastun bardzo mile mnie zaskoczył więc sama postanowiłam obejrzeć film. Tym razem postanowiłam najpierw jednak przeczytać książkę żeby móc ją następnie porównać do ekranizacji. 
Czytanka opowiada o niebezpiecznej grze, w której uczestnicy muszą wypełniać różne zadania w zamian dostając prezenty ich marzeń. Wybierając wyzwanie odgrywają daną im scenkę przed kamerami. Głównym celem jest dotarcie do finału, w którym można wygrać nowe ferrari czy podróż dookoła świata. Z czasem, także wyzwania stają się coraz ciekawsze a graczom coraz ciężej zrezygnować bez utraty kolejnych ekskluzywnych nagród. Nie wszystko jednak wygląda tak pięknie. Obserwatorzy" śledzą każdy ich ruch a aplikacja na telefon kontroluje uczestników oraz kradnie ich dane osobowe wkradając się m.in. na ich portale społecznościowe.
Szczerze mówiąc, książka przypadła mi bardziej do gustu. Czytając ją wyobrażałam sobie te wszystkie wyzwania zupełnie inaczej. W filmie oczywiście zostały one nieco pozmieniane oraz jedno z nich wyglądało zupełnie inaczej. Z jednej strony rozumiem bo nie było by ono korzystne dla filmu. Mam mieszane uczucia co do porównania powieści do filmu, ale jedno jestem pewna. Jak dla mnie zdecydowanie lepiej przeczytać książkę niż obejrzeć ekranizacje, a nie zawsze się z tym zgadzam.

Jeśli macie jakieś pomysły na przyszłe wpisy, które chcielibyście u mnie zobaczyć, to piszcie swoje propozycje w komentarzach. Na razie się z wami żegnam. Do następnego wpisu ♥

A wy lubicie czytać książki?
Chcielibyście więcej recenzji?

wtorek, 20 grudnia 2016

JEDNODNIOWA WARSZAWSKA PRZYGODA - szaleństwo na wrotkach ♥

Czy wam też czasem wpada do głowy dziwny, absurdalny pomysł?
Tak i mnie natchnęło wybrać się na jeden dzień z moją najlepszą przyjaciółką do Warszawy, głównie w celu odwiedzenia wrotkowiska. Pomysł wydawał się dosyć prosty oraz łatwy w realizowaniu, jednak po drodze miałyśmy parę miłych oraz parę wręcz przeciwnych sytuacji. Patrząc na to wszystko dzień był zdecydowanie udany, więc chciałabym się z wami podzielić moimi  przygodami w stolicy.
Może jest to jedna z mniejszych rzeczy tego dnia, ale idąc na dworzec zaczepiła nas grupka wolontariuszy zbierająca pieniądze dla dzieci z domu dziecka. Sama działam w wolontariacie, więc lubię pomagać, gdy widzę, że trwają obok mnie jakieś akcje. Bardzo miłym gestem było to, iż dostawało się w prezencie bombkę zrobioną właśnie przez te dzieci, która była bardzo piękna i wiem, że będzie ładnie zdobić w tym roku moją choinkę.

Mając pociąg o 11.43 dotarłyśmy do stolicy lekko po godzinie 14. Od razu naszym planem było pojechać na wrotkowisko na godzinę 16. Krótki czas przed spędziłyśmy w Złotych Tarasach. Przyznam szczerze, że nigdy w życiu nie widziałam tylu osób w jednym miejscu. Wiadomo, że idą święta, a zresztą była to sobota, ale naprawdę takiego tłumu to się nie spodziewałam. Bardzo chciałabym móc odwiedzić każdy sklep, którego nie ma w Białymstoku, a nawet i wszystkie, ale potrzebowałabym chociaż trzech dni haha. Chociaż czas w galerii był, krótki udało mi się kupić jedną szminkę z MACa dostając w prezencie złoty cień do powiek, który będzie akurat idealnie pasował na sylwestra. Coś czuję, że będą to moi nowi ulubieńcy.
Oczywiście z nawigacją GPS szybko odnalazłyśmy przystanek autobusowy i za pomocą aplikacji na telefon wyszukałam czym udamy się w stronę naszego celu. Wszystko by było dobrze gdybyśmy podczas przesiadki przeszły przez przejście, a nie pojechały z tego samego przystanka dalej. Tym oto sposobem pojechałyśmy 5 przystanków w przeciwną stronę. Zaczęłyśmy się zawracać w celu znalezienia przystanku, jednak na nasze nieszczęście wszystkie przystanki po drodze były nieczynne. Żeby dojść na prawidłowy przystanek i pojechać z różnymi przesiadkami zmarnowałyśmy ok. 50 minut. Plusem było to, że kupiłyśmy bilet na 75 min, który idealnie nam wystarczył. Naprawdę Warszawa jest bardzo duża i łatwo się w niej zgubić. Dobre jest chociaż to, że nawet w sobotę autobusy kursują co 5 minut. Oczywiście musiałyśmy raz zaliczyć wpadkę nie zauważając, iż dużo przystanków jest na żądanie, więc musiałyśmy czekać na kolejny, ponieważ zapomniałyśmy pomachać do kierowcy, żeby się zatrzymał haha.

Nie spodziewałam się także, że w autobusie za bilet można płacić jedynie kartą. Na szczęście wzięłam ją na ten wyjazd nie zapominając pinu co często mi się zdarza. Uważam, że nie jest to dobry pomysł, że nie można płacić gotówką, ale raczej nie jest to zrobione, dlatego żeby utrudnić ludziom życie.
Byłam strasznie szczęśliwa mając okazje być drugi raz na wrotkowisku. Bardzo lubię oglądać seriale Disney Channel więc oczywiście ,,Soy Luna'' zachęciła mnie do wypróbowania jazdy na wrotkach. Nie spodziewałam się, że może to być tak niesamowite. Jestem osoba, która boi się nowych rzeczy więc przełamanie się do, powiedzmy swobodnej jazdy trochę mi zajęło. Na razie jedynie jeżdżę oraz lekko skręcam, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zacznę się uczyć hamować, skręcać krzyżując nogi czy jeździć tyłem.
Samo miejsce jest bardzo przyjemne. Teraz panuje tam przyjemny, świąteczny klimat. Za wejście i wypożyczenie wrotek zapłaciłam 17zł co uważam jest nawet atrakcyjną ceną. Akurat trafiłyśmy na niewiele osób, głownie mniejszych dzieci z rodzicami, co dawało dużo miejsca do jazdy.
Naprawdę warto odwiedzić to miejsce, a jak nie w Warszawie to w innym mieście.
Mocno zachęcam was do wypróbowania jazdy na wrotkach, ponieważ jest to genialna sprawa.
Po wszystkim wróciłyśmy na dworzec, i o 20 pojechałyśmy do domu, kończąc tym samym nasz miły dzień. Dla niektórych może wydawać się do dziwne, żeby pojechać tylko na jeden dzień gdzie sama podróż łącznie zajmuje 4 godziny i 30 minut, ale ja nie żałuje. Być samemu w stolicy z najlepszą przyjaciółką jest cudowną przygodą ♥

Mam nadzieję, że zachęciłam was do jazdy na wrotkach i do zrealizowania jakiejś absurdalnej rzeczy. Moim marzeniem była jazda na wrotkach, więc pojechałam i te marzenie spełniłam. Naprawdę realizujcie chociażby te najmniejsze, bo naprawdę warto.
Na dzisiaj to już wszystko. Dziękuje za przeczytanie i do następnego wpisu. Buziaki ♥

A wy jeździliście kiedykolwiek na wrotkach?
Czy są tu jacyś fani serialu: ,,Soy Luna''?