sobota, 31 grudnia 2016

♡ Lista książek, które musisz przeczytać w 2017 roku ♡

W poprzednim roku wpis z listą moich książkowych propozycji zyskał dosyć spore zainteresowanie, dlatego postanowiłam zaproponować wam kolejne propozycje żebyście mieli co czytać w nadchodzącym roku haha. Rok 2016 pod względem czytelniczym był dla mnie dosyć interesujący. Niestety nie udało mi się przeczytać wielu książek, ale wśród przeczytanych znalazłam parę prawdziwych perełek, które chciałabym dzisiaj wam zaprezentować.
Uwielbiam książki romantyczne, dlatego moją listę  proponuje szczególnie dla osób też z tym upodobaniem z wyjątkiem Nerve'', które powinno spodobać się dla każdego. Mam nadzieję, że moje propozycje wam się spodobają.
Zapraszam także do mojego poprzedniego książkowego wpisu z propozycjami na 2016 rok. One także są warte przeczytania: KLIK
Książki z cyklu Dimily"
Tutaj pragnę wymienić jedną historię, która posiada 3 części. 
1. Czy wspomniałam, że Cię kocham?
2. Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?
3. Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknie?
Książka głównie opowiada o miłości, która nigdy nie powinna się zdarzyć. 
Eden ma spędzić kolejne wakacje u ojca, którego nie widziała przez trzy lata. Po rozwodzie rodziców przeprowadził się do Kalifornii i rozpoczął zupełnie nowe życie. Dziewczyna zjawiając się u ojca musi nawiązać z nim kontakt, z jej macochą oraz z jej przyrodnimi braćmi. Na początku nie jest zadowolona z miejsca jej pobytu. Nie wie jak dogadać się z najstarszym z braci - Tylerem, który z całych sił pokazuje, że nikt jej tu nie chce. Po pewnym czasie udaje jej się dotrzeć do chłopaka, jednak także się w nim zakochuje. Obydwoje wiedzą, że ta miłość nie może się zdarzyć, czy jednak uda im się stłumić swoje uczucia?
Zdecydowanie seria jest godna polecenia. Jest wiele niespodziewanych sytuacji, postaci czy zachowań. Zdecydowanie jest to mój numer jeden! ♥
Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno''
Książka opowiada o nastoletniej Amber, która wraz z bratem stara się pozbierać po traumatycznych wydarzeniach z ich dzieciństwa.  Jedynymi osobami, które mogą ją dotykać to jej mama, jej brat Jake oraz najlepszy przyjaciel jego brata: Liam. To  właśnie on codziennie przez już osiem lat zakrada się do niej przez okno i wraz z dziewczyną zasypiają w swoich ramionach. Amber przy nim czuje się bezpiecznie i zapomina o smutnych sytuacjach z przeszłości. W nocy chłopak jest dla niej niezwykle miły, a natomiast w dzień zachowuje się jak zupełny dupek. Jake natomiast nic nie wie o danej sytuacji jego bliskich osób, a sama Amber boi mu się powiedzieć gdyż, jest za bardzo opiekuńczy w stosunku do niej.
Czy dziewczynie uda się rozpocząć normalne życie bez patrzenia wstecz? Czy z dziwnej znajomości wyniknie coś głębszego? Co naprawdę wydarzyło się osiem lat temu oraz co się stało, że dziewczyna jest dla innych nieufna? - tego wszystkiego dowiecie się w lekturze Kirsty Moseley
Ten jeden dzień''
Po wielkim sukcesie Zostań jeśli kochasz'' Gayle Forman postanowiłam skusić się na inne dzieło tej pisarki. Nie zawiodła mnie książka ,,Ten jeden dzień'', Szczerze mówiąc spodobała mi się nawet bardziej. Allyson za sprawą jednej decyzji i jednej osoby rozpoczyna niespodziewaną jednodniową podróż do Paryża z młodym aktorem Willemem u boku. Główna bohaterka nie zdaje sobie spawy, że nadchodzący dzień będzie pełen ryzyka i emocji oraz, że nadchodzące 24 godziny mogą zmienić jej życie na dobre.
Książka jest pełna ciekawej akcji. Jak do niej usiądziesz to nie zamkniesz jej do póki nie skończysz ostatniej strony. Myślę, że uwiodła mnie przede wszystkim tym, że akcja odgrywa się jak dla mnie w najpiękniejszym mieście na świecie. W dodatku, że tak powiem książka zaczyna się od Szekspira, którego twórczość bardzo podziwiam. Uwielbiam także gdy utwór literacki skłania do refleksji. Gayle pisała bardzo mądrze i to właśnie z tej książki pochodzą moje ulubione cytaty. Mimo, że uwielbiam tą książkę muszę stwierdzić, że druga część ,,Ten jeden rok'' jest zdecydowanie nudniejsza. Mam wrażenie, że tak jak w przypadku Wróć jeśli pamiętasz'' była pisana na przymus. Wiem jednak, że po przeczytaniu pierwszego tomu koniecznie trzeba przeczytać drugi, żeby dowiedzieć się co tak naprawdę stało się tamtego dnia w Paryżu.

Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia."
,,Nerve"
Myślę, że połowa z was słyszała o filmie Nerve" w roli głównej z Emmą Roberts. Szczerze, obejrzany zwiastun bardzo mile mnie zaskoczył więc sama postanowiłam obejrzeć film. Tym razem postanowiłam najpierw jednak przeczytać książkę żeby móc ją następnie porównać do ekranizacji. 
Czytanka opowiada o niebezpiecznej grze, w której uczestnicy muszą wypełniać różne zadania w zamian dostając prezenty ich marzeń. Wybierając wyzwanie odgrywają daną im scenkę przed kamerami. Głównym celem jest dotarcie do finału, w którym można wygrać nowe ferrari czy podróż dookoła świata. Z czasem, także wyzwania stają się coraz ciekawsze a graczom coraz ciężej zrezygnować bez utraty kolejnych ekskluzywnych nagród. Nie wszystko jednak wygląda tak pięknie. Obserwatorzy" śledzą każdy ich ruch a aplikacja na telefon kontroluje uczestników oraz kradnie ich dane osobowe wkradając się m.in. na ich portale społecznościowe.
Szczerze mówiąc, książka przypadła mi bardziej do gustu. Czytając ją wyobrażałam sobie te wszystkie wyzwania zupełnie inaczej. W filmie oczywiście zostały one nieco pozmieniane oraz jedno z nich wyglądało zupełnie inaczej. Z jednej strony rozumiem bo nie było by ono korzystne dla filmu. Mam mieszane uczucia co do porównania powieści do filmu, ale jedno jestem pewna. Jak dla mnie zdecydowanie lepiej przeczytać książkę niż obejrzeć ekranizacje, a nie zawsze się z tym zgadzam.

Jeśli macie jakieś pomysły na przyszłe wpisy, które chcielibyście u mnie zobaczyć, to piszcie swoje propozycje w komentarzach. Na razie się z wami żegnam. Do następnego wpisu ♥

A wy lubicie czytać książki?
Chcielibyście więcej recenzji?

wtorek, 20 grudnia 2016

JEDNODNIOWA WARSZAWSKA PRZYGODA - szaleństwo na wrotkach ♥

Czy wam też czasem wpada do głowy dziwny, absurdalny pomysł?
Tak i mnie natchnęło wybrać się na jeden dzień z moją najlepszą przyjaciółką do Warszawy, głównie w celu odwiedzenia wrotkowiska. Pomysł wydawał się dosyć prosty oraz łatwy w realizowaniu, jednak po drodze miałyśmy parę miłych oraz parę wręcz przeciwnych sytuacji. Patrząc na to wszystko dzień był zdecydowanie udany, więc chciałabym się z wami podzielić moimi  przygodami w stolicy.
Może jest to jedna z mniejszych rzeczy tego dnia, ale idąc na dworzec zaczepiła nas grupka wolontariuszy zbierająca pieniądze dla dzieci z domu dziecka. Sama działam w wolontariacie, więc lubię pomagać, gdy widzę, że trwają obok mnie jakieś akcje. Bardzo miłym gestem było to, iż dostawało się w prezencie bombkę zrobioną właśnie przez te dzieci, która była bardzo piękna i wiem, że będzie ładnie zdobić w tym roku moją choinkę.

Mając pociąg o 11.43 dotarłyśmy do stolicy lekko po godzinie 14. Od razu naszym planem było pojechać na wrotkowisko na godzinę 16. Krótki czas przed spędziłyśmy w Złotych Tarasach. Przyznam szczerze, że nigdy w życiu nie widziałam tylu osób w jednym miejscu. Wiadomo, że idą święta, a zresztą była to sobota, ale naprawdę takiego tłumu to się nie spodziewałam. Bardzo chciałabym móc odwiedzić każdy sklep, którego nie ma w Białymstoku, a nawet i wszystkie, ale potrzebowałabym chociaż trzech dni haha. Chociaż czas w galerii był, krótki udało mi się kupić jedną szminkę z MACa dostając w prezencie złoty cień do powiek, który będzie akurat idealnie pasował na sylwestra. Coś czuję, że będą to moi nowi ulubieńcy.
Oczywiście z nawigacją GPS szybko odnalazłyśmy przystanek autobusowy i za pomocą aplikacji na telefon wyszukałam czym udamy się w stronę naszego celu. Wszystko by było dobrze gdybyśmy podczas przesiadki przeszły przez przejście, a nie pojechały z tego samego przystanka dalej. Tym oto sposobem pojechałyśmy 5 przystanków w przeciwną stronę. Zaczęłyśmy się zawracać w celu znalezienia przystanku, jednak na nasze nieszczęście wszystkie przystanki po drodze były nieczynne. Żeby dojść na prawidłowy przystanek i pojechać z różnymi przesiadkami zmarnowałyśmy ok. 50 minut. Plusem było to, że kupiłyśmy bilet na 75 min, który idealnie nam wystarczył. Naprawdę Warszawa jest bardzo duża i łatwo się w niej zgubić. Dobre jest chociaż to, że nawet w sobotę autobusy kursują co 5 minut. Oczywiście musiałyśmy raz zaliczyć wpadkę nie zauważając, iż dużo przystanków jest na żądanie, więc musiałyśmy czekać na kolejny, ponieważ zapomniałyśmy pomachać do kierowcy, żeby się zatrzymał haha.

Nie spodziewałam się także, że w autobusie za bilet można płacić jedynie kartą. Na szczęście wzięłam ją na ten wyjazd nie zapominając pinu co często mi się zdarza. Uważam, że nie jest to dobry pomysł, że nie można płacić gotówką, ale raczej nie jest to zrobione, dlatego żeby utrudnić ludziom życie.
Byłam strasznie szczęśliwa mając okazje być drugi raz na wrotkowisku. Bardzo lubię oglądać seriale Disney Channel więc oczywiście ,,Soy Luna'' zachęciła mnie do wypróbowania jazdy na wrotkach. Nie spodziewałam się, że może to być tak niesamowite. Jestem osoba, która boi się nowych rzeczy więc przełamanie się do, powiedzmy swobodnej jazdy trochę mi zajęło. Na razie jedynie jeżdżę oraz lekko skręcam, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zacznę się uczyć hamować, skręcać krzyżując nogi czy jeździć tyłem.
Samo miejsce jest bardzo przyjemne. Teraz panuje tam przyjemny, świąteczny klimat. Za wejście i wypożyczenie wrotek zapłaciłam 17zł co uważam jest nawet atrakcyjną ceną. Akurat trafiłyśmy na niewiele osób, głownie mniejszych dzieci z rodzicami, co dawało dużo miejsca do jazdy.
Naprawdę warto odwiedzić to miejsce, a jak nie w Warszawie to w innym mieście.
Mocno zachęcam was do wypróbowania jazdy na wrotkach, ponieważ jest to genialna sprawa.
Po wszystkim wróciłyśmy na dworzec, i o 20 pojechałyśmy do domu, kończąc tym samym nasz miły dzień. Dla niektórych może wydawać się do dziwne, żeby pojechać tylko na jeden dzień gdzie sama podróż łącznie zajmuje 4 godziny i 30 minut, ale ja nie żałuje. Być samemu w stolicy z najlepszą przyjaciółką jest cudowną przygodą ♥

Mam nadzieję, że zachęciłam was do jazdy na wrotkach i do zrealizowania jakiejś absurdalnej rzeczy. Moim marzeniem była jazda na wrotkach, więc pojechałam i te marzenie spełniłam. Naprawdę realizujcie chociażby te najmniejsze, bo naprawdę warto.
Na dzisiaj to już wszystko. Dziękuje za przeczytanie i do następnego wpisu. Buziaki ♥

A wy jeździliście kiedykolwiek na wrotkach?
Czy są tu jacyś fani serialu: ,,Soy Luna''?

sobota, 15 października 2016

Oszustka i przyjaciółka w jednym

Od zawsze byłam typem osoby, która woli nie rzucać się w oczy, ponieważ boi się wyśmiania czy odrzucenia. Od dzieciństwa borykałam się z problemem nadwagi przez co byłam wyśmiewana w podstawówce oraz na początku gimnazjum. Większość osób z tym problemem pewnie też słyszało na swój temat niemiłe wyzwiska. Może właśnie, dlatego chodziłam bardziej z boku, niewidzialna i starająca się być niezauważoną. Myślę, że to właśnie moja niepewność siebie przyciągała do mnie osoby, które chciały mnie perfidnie wykorzystać czego wcześniej nie zauważałam. Nigdy nie byłam typem popularnej osoby i mając przy sobie grupę niewielu przyjaciół czułam się samotna, może to też wpłynęło na to, że po odkryciu intencji pewnych osób nadal chciałam się z nimi zadawać.
Czas niepewnej siebie, samotnej dziewczyny minął. Jednak tamte wspomnienia nigdy nie znikną z mojej pamięci. Te wszystkie wydarzenia były dla mnie ciężkie, ale na pewno czegoś mnie nauczyły, dlatego dzisiaj chcę się z wami podzielić moimi historiami fałszywych przyjaźni.
Przez okres podstawówki miałam dwie ważne dla mnie osoby. Jedna niestety opuściła moją szkołę w piątej klasie podstawówki. Wtedy bardziej zaprzyjaźniłam się z tą drugą osobą. Byłyśmy sobie bliskie, często się spotykałyśmy, dużo rozmawiałyśmy. Dzieliła nas wspólna pasja.
Pewnego razu zaprosiłam ją do domu. W momencie gdy wracałam z kuchni do pokoju zauważyłam, że ta osoba, którą myślałam, że tak dobrze znam okradała mnie. Zaczęło się od zeszytu, potem droższych mazaków a na końcu portfela. Czy tak zachowuje się prawdziwa przyjaciółka? Rozmawiałam z nią na ten temat i po dłuższym namyśle przeprosiła mnie i oddała wszystkie skradzione rzeczy a ja to jej wszystko wybaczyłam. Później zaczęła pożyczać małe kwoty pieniężne, które po pewnym czasie stały się stosunkowo dużą sumą. Gdy poprosiłam o oddanie pieniędzy ta tłumaczyła się za każdym razem ich brakiem. I tak do końca podstawówki. Po zmienieniu szkoły nasz kontakt się całkowicie urwał. Gdy do niej pisałam ona nawet nie odpowiadała. Dopiero później dałam sobie z tym spokój. Nie wiem do końca czym kierowała się ta osoba, ale na pierwszym miejscu miała chęć posiadania.
Jak już wspomniałam moja najlepsza przyjaciółka od przedszkola zmieniła szkołę w piątej klasie podstawówki. Tutaj nie mogę stwierdzić, że była to fałszywa przyjaźń tylko chcę opowiedzieć o pewnych zachowaniach, które udzielały się w naszej znajomości. 
Po pierwsze byłyśmy o siebie zazdrosne. W klasach 1-3 mniej zadawałam się ze swoją przyjaciółką, ponieważ (że tak stwierdzę) znalazłam inną, która w ogóle w kolejnych klasach pod wpływem pewnej osoby stała się wręcz moim wrogiem. W klasie czwartej stała się odwrotna sytuacja i poznałam ten ból gdy osoba oddala się od ciebie na rzecz innej osoby. I do dziś pamiętam padnięty wtedy tekst, coś w rodzaju ,,teraz jesteśmy kwita''. Tutaj zmienienie szkoły dało swoje za i przeciw. Na pewno mniej się teraz spotykamy, nasza przyjaźń osłabła, ale wiem, że nadal mogę na tą osobę liczyć. 
Zazdrość omal nie zniszczyła naszej długoletniej przyjaźni. Przyznam także, że w tej znajomości wykorzystywałam lekko drugą osobę. Jest mi z tego powodu smutno i źle, ale momentami zmuszałam ją do pomagania mi itp. Niby głupie rzeczy, ale wiem że na pewno tamtą osobę tym nieco raniłam. Pod wpływem nowego otoczenia moja przyjaciółka zauważalnie się zmieniła. Momentami nawet jej nie poznaję, ale staram się ją akceptować i zrozumieć bo wiem, że w głębi duszy łączy nas mocna więź.
Jestem ciekawa jak wiele osób nawiązuje nowe znajomości za pomocą internetu. Pewnego razu poznałam dziewczynę na jednej ze stron i myślałam, że to będzie bardzo długa znajomość. Codziennie rozmawiałyśmy, pisałyśmy. W pewien weekend miała przyjechać do rodziny do Białegostoku więc obie uznałyśmy, że będzie to idealna okazja do pierwszego spotkania w realu. 
Nie obawiałam się tego, ponieważ normalnie rozmawiałam z nią przez kamerkę więc doskonale wiedziałam jak wygląda. 
Nastał dzień spotkania i jakby ten cały czar prysł. Ta osoba z charakteru wydawała się być zupełnie inna niż ta z, którą rozmawiałam przez internet. Nie wiedziałyśmy nawet o czym rozmawiać. Po tym spotkaniu nasza znajomość zupełnie się zakończyła. Już nigdy więcej nie pisałyśmy ze sobą.
Jedni muszą długo szukać prawdziwej przyjaźni, za to drudzy zyskują ją od razu. Nie ważne na jakim etapie jesteś, nigdy nie możesz się poddać, a jeśli jesteś tym szczęściarzem z prawdziwym przyjacielem u boku, to pamiętaj żeby o przyjaźń solidnie dbać, ponieważ sama nie będzie się pielęgnować.

Po tych wszystkich smutnych przygodach poznałam najprawdziwszą przyjaciółkę przez dziwny przypadek. Uważam, że z każdą osobą jest tak samo. Po trudnych sytuacjach musi wydarzyć się coś naprawdę pięknego. 
Więc nie szukaj na siłę i nigdy się nie poddawaj! Bo to nic nie da i może dać tylko odwrotny skutek.
Bluzka - Tally weijl
Spódniczka - Mohito
Buty - Nike Roshe One premium

środa, 25 maja 2016

Samotność

Samotność – zjawisko subiektywnie odczuwane, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Często ma wydźwięk negatywny.

Jak dla mnie samotność ma wiele znaczeń.
Zaczynając możemy wyodrębnić dwa główne stany: pierwsza to samotność z wyboru. To znaczy, że sami podejmujemy decyzję o odcięciu się od innych, ponieważ czujemy się tak lepiej. 
Druga opcja jest to tak zwana ,,samotność karna''. Możemu tutaj zaliczyć nierozumienie, odrzucenie, pustkę a także nasze zamknięcie w sobie. 
Z obu stron nadchodzi czas, że każdy człowiek zaczyna czuć się nieco samotny. Dla niektórych mniej to przeszkadza a dla innych staje się wręcz nie do wytrzymania. 
Najbardziej jest mi bliska znajomość odrzucenia, nierozumienia oraz pustki.

Nigdy nie byłam duszą towarzystwa. Zawsze gdzieś na przerwach siedziałam samotnie po kątach a do dziś czuję się dziwnie w gronie kolegów, koleżanek, ponieważ czuję się tam niepotrzebna. Jakbym się narzucała. Powiem szczerze gdzieś głęboko mnie to wkurzało i do dziś wkurza gdy nie mam z kim wyjść na dwór, pochodzić po parku czy po prostu porozmawiać. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jak odrzuca kogoś ta osoba może się z tym źle czuć oraz nie ma osoby z, którą może porozmawiać i tłumi te wszystkie uczucia w środku, które kiedyś w bardzo bolesny sposób mogą wypłynąć. To jest najgorsze bo ludzie nie wiedzą nawet co robią. 

Dalej możemy być nierozumiani przez innych ludzi. Wszyscy mają jakieś problemy. Inni większe inni mniejsze. Czasami człowiek naprawdę ma takie, że sam nie może sobie z tym poradzić i zamyka się w sobie. Wtedy niektórzy mogą pomyśleć, że ta osoba jest właśnie typem samotnika numer jeden (samotność z wyboru), jednak nie zawsze jest to słuszna opinia. Nie chcemy się wtrącać, myślimy, że jest wszystko ,,okay'', nie pytamy. A gdy już powiemy... nic. Taka właśnie jest reakcja ludzi. Uznajmy, że wyznajesz iż poważnie chorujesz albo ktoś bliski odszedł z tego świata. Osoba, która tego nie przeżyła nie zrozumie. Nie będzie wiedziała jak się zachować i powie tylko ,,wszystko będzie dobrze''. Wtedy zagłębiamy się w naszą samotność i smutek jeszcze bardziej a inni bezczynnie siedzą i nic nie robią. Po części taka jest ludzka natura. Umiemy tylko patrzeć i oceniać. Możemy jednak spróbować dla ludzi wytłumaczyć, ale jednak czy zawsze mamy na to siłę?


Pustka. Pustka po mocnej miłości, po rozwodzie rodziców, po śmierci kogoś bliskiego. Wystarczy kilka sekund, żeby nagle człowiek został sam, samotny. Mieliśmy kogoś, coś się zdarzyło i już tej osoby nie ma. Ta osoba ucieka na drugi koniec świata a w najgorszej sytuacji popełnia samobójstwo bo sama nie była rozumiana. I możliwe, że tak samo jak ty czuła się samotna. Wtedy odczuwamy coś takiego czego się nie da opisać. Nasze serce oddycha pustką, ty czujesz się samotny, nikt ci nie pomaga bo nie wie jak a ty czujesz się z tym źle i masz stan przeddepresyjny bo nikt nic nie zauważa. I tak człowiek biegnie przez te błędne koło i albo się podniesie, poprosi o pomoc (którą dostanie albo nie), albo dołącza do osób, które nie umiały sobie poradzić ze swoimi problemami. 

Może czasami warto się zatrzymać. Pomyśleć, że coś może dzieje się złego np. z twoją koleżanką, która chodzi cały czas smutna. Może właśnie czeka na to aż ktoś to zauważy i zapyta. Wierzcie albo i nie ale takie osoby specialnie starają się być niekiedy zauważone, żeby ktoś się taką osobą zainteresował. Każdy potrzebuje rozmowy. Niekiedy ona może nam najbardziej pomóc.

,,Żyjemy tak jak śnimy - samotnie'' ~ Joseph Condrad
,,Czasem brak jednej osoby sprawia, że świat zdaje się wyludniony...''
,,Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.'' ~ Ernest Hemingway
Mam nadzieje, że zainteresował was ten wpis. Jest on dla mnie bardzo ważny. Ten temat jest mi bardzo bliski, dlatego chce go kontynuować tylko koniecznie dajcie mi znak czy wy także tego chcecie. Wierzę, że przeczytaliście ten nieco długi wpis oraz, że dał wam trochę do myślenia. Jeśli chcecie więcej moim przemyśleń na różne tematy to możecie wejść także na mojego aska - KLIK
Na razie się z wami żegnam.
Jeśli post wam się spodobał to nie zapomnijcie o zaobserwowaniu mojego bloga.
Dziękuje za wszystko, wasza Pati :*

sobota, 21 maja 2016

✦ Moja codzienna pielęgnacja twarzy ✦

Cześć,
muszę przyznać, że dosyć długo mnie tutaj nie było. Niestety ten czas płynie dla mnie zbyt szybko. Po miesięcznym pobycie w sanatorium musiałam wrócić i wszystko nadrabiać. Od razu przybijam wielką piątke dla osób, które także wyjeżdzały się leczyć w środku roku szkolnego. Po powrocie nauczyciele nie dawali mi taryfy ulgowej haha

Wracając, dzisiaj przygotowałam dla was post na temat mojej codziennej pielęgnacji twarzy. Jak dla mnie dbanie o cere jest istotne, dlatego pokaże wam moje kosmetyki, które spokojnie moge wam polecić.

Woda tonizująca
Tonik z ziaji ,,liście zielonej oliwki'' jest moim nowym odkryciem. Przyznam, że uwielbiam tą firmę, dlatego zdecydowałam się na wypróbowanie tonika. Zawsze używam go przed nałożeniem makijażu w celu dokładniejszego oczyszczenia twarzy.
Moge o tym produkcje powiedzieć same plusy. Niska cena (ok. 8zł za 200ml), poręczne opakowanie, szybko się wchłania, posiada delikatny zapach oraz czuję dzięki niej, że moja skóra jest świeższa. 
Demakijaż
* Tutaj używam dwufazowy płyn do demakijażu oczu z Nivea. Powiem wam szczerze, że podczas kupowania najbardziej urzekła mnie jej butelka oraz to, że w środku znajdują się, że tak powiem dwie substancje, które wyglądają naprawdę ciekawie. Jest to już moje drugie opakowanie więc myśle, że moge coś nie coś o tym produkcje powiedzieć. Producent gwarantuje nam, że jesteśmy w stanie usunąć tym płynem nawet najbardziej wodoodporny tusz i makijaż. Nie mogę się z tym nie zgodzić. Jeśli chodzi o wodoodporny tusz to płyn naprawdę daje sobie dobrze radę, jednak nie usuwa tego tuszu bardzo dokladnie i przy usuwaniu muszę czasami trochę mociej potrzeć przez co wypada mi kilka rzęs. 

* Do oczyszczenia całej twarzy oraz ust używam mleczka uniwersalnego z ziaji. Sprawdza się naprawdę dobrze, jest w dobrej cenie oraz starczy naprawdę na bardzo długo. W dodatku ma delikatny zapach i po nałożeniu czuje, że moja twarz staje się bardziej odprężona. Często także używam tego mleczka do bardziej dokładniejszego oczyszczenia okolic oczu.

* Używam także chusteczki do demakijażu z ziaji. Mogę spokojnie przyznać, że są świetne. Do były moje pierwsze chusteczki do demakijażu i myślę, że jak na razie przy nich zostane. Mają dobre recenzje oraz przyzwoitą cene. Są tak pakowane, że nigdy nie wysychają, są delikatne, mocno nasączone oraz co najważniejsze jedna chusteczka pozwala na zmycie całego makijażu. Doskonale sobie radzi z podkładem, mocną szminką oraz wodoodpornym tuszem. Gdy nakładam cały makijaż nie lubie się ,,patyczkować'' i używam chusteczki do demakijażu dzięki czemu moge dokładnie uwolnić moją twarz od makijażu.
Żel do mycia oczyszczająco-matujący
Od zawsze nie ciągneło mnie do testowania under twenty. Jednak skusiłam się na wypróbowanie żelu. Przyznam szczerze, że lubię go używać przed pójściem spać. Po użyciu tego kosmetyku twarz staje się bardzo przyjemna w dotyku. Producent potwierdza, że żel zapobiega m.in. niedoskonałościom. Szczerze nie wiem czy do do końca prawda. Wiadomo coś się czasami na twarzy pokaże oraz szybko nie zejdzie, dlatego sama nie wiem co o tym myśleć. Jednak lubię używać ten żel w celu odprężenia. Mówiąc jedno ten żel tylko oczyszcza.
Rzęsy i brwi
Tutaj używam dwóch produktów:
* serum do rzęs z Regenerum
Była to moja pierwsza odżywka do rzęs. Przy niej szczególnie jst ważne, żeby używać ją codziennie żeby zauważyć jakieś efekty. Po miesięcznym stosowaniu zauważyłam, że rzęsy są dłuższe i grubsze oraz nieco mocniejsze. Ogólnie polecam jednak przed zastosowaniem należy bardzo dokładnie zmyć makijaż, ponieważ bez tego po nałożeniu skóra oka może zacząć trochę piec. 

* serum do rzęs z Dali
Ten serum używam już ok. miesiąc. Ciężko mi stwierdzić czy zrobił z moimi rzęsami jakieś cuda. Widzę jedynie lekkie wydłużenie. W dodatku podobno serum warto także stosować do brwi. Jakoś nie powiem, że zauważyłam różnice. Odżywka kosztowała ok. 10zł, ale przyznam, że jedynie tego kosmetyku nie polece. Na pewno istnieją lepsze odżywki, które naprawdę nas mile zaskoczą. Jak na razie będe dalej testowała ten produkt i mam nadzieję, że niedługo pojawią się lepsze efekty.
 Mam nadzieję, że ten wpis wam się spodobał. Zachęcam do komentowania i obserwowania bloga. Koniecznie jeśli używaliście tych kosmetyków napiszcie w komentarzu jak u was się sprawowały oraz polećcie mi swoich ulubieńców do pielęgnacji twarzy ♥ 

środa, 27 stycznia 2016

Jak dbać o siebie zimą? ❄

Przechodzimy teraz najzimniejszy okres czasu w całym roku. Szczególnie w zimę nasze ciało potrzebuje naszej pomocy biorąc witaminy czy smarując nasze ciało specialnymi kremami. W tym poście chcę wam przedstawić kilka moich propozycji, które warto wykorzystać w zimniejsze dni, żeby nasze ciało było zawsze w dobrej kondycji.
PIELĘGNACJA
Ja osobiście w zimę nie mogę się obyć bez pomadki do ust. Gdy jest zimno moje usta strasznie pękają, dlatego warto zainwestować w pomadkę czy wazelinę do ust pamiętając, że nie można na wietrze oblizywać ust! Jednak to nie jest jedyny problem. Ręce w zimę stają się strasznie suche, dlatego należy chociaż raz dziennie smarować je kremem. Wieczorem po kąpieli warto także posmarować cełe ciało mleczkiem, kremem czy balsem jeszcze na mokre ciało, żeby jej nieprzesuszyć.

CIEPŁA ODZIEŻ
Myślę, że wszyscy wiemy, że w zimę trzeba ubierać się bardzo ciepło. Czy jednak wszyscy się do tego stosujemy? Nie zapominajmy o szaliku, który powinien zakrywać nasze usta, dzięki czemu chroni nasze struny głosowe i chroni przed zimnem, rękawiczkach, dzięki którym nasze dłonie nie są aż tak bardzo suche i czapka, która chroni nasze zatoki, ale warunkiem jest, że musi zakrywać także nasze uszy. Nie warto bać się od czasu do czasu ją wyprać. Brudna czapka może nam wyrządzić więcej szkody niż korzyści. Oczywiście do tego ciepła kurtka, ciepłe buty i spodnie. W skrajnych przypadkach polecam zakładać spódnicę czy sukienkę haha,

WŁAŚCIWA DIETA
Co nam da jeśli będziemy opiekować się naszym ciałem tylko od zewnątrz. Nie zapominajmy o piciu dużej ilości wody (także z cytryną) czy wyciskanych soków z owoców albo warzyw. Warto włączyć produkty z witaminą C, którą można znaleść w cytrusach, szpinaku czy brokułach. Oprócz tej witaminy przyda się nam także witamina A, którą możemy napotkać w pestkach słonecznika i dyni. Warto także jeść tłuste ryby, nabiał, orzechy i zboża.

WITAMINA D
Tą witaminę wytwarza nasz irganizm pod wpływem promieni słonecznych. W jesień czy zimę brakuje nam słońca, dlatego trzeba dla organizmu samemu dostarczać tą witaminę. Można ją znaleść w kakale, rybach oraz żółtkach jaj. Ja jednak uważam, że najlepszym sposobem są zwykłe suplementy tej witaminy.

ZIMNE KĄPIELE
W zimne dni każdy ma chęć pobyć chwilę pod ciepłą wodą, żeby się ocieplić. Jednak nie jest to najlepszy pomysł. Długa i ciepła kąpiel sprawia, że zniszczeniu ulega płaszcz ochronny skóry.
Dlatego powinno się brać krótkie kąpiele przy użyciu nieco zimniejszej wody.

sobota, 16 stycznia 2016

Coś od siebie, czyli: Plany na ferię oraz trochę o nauczycielach✌

Mogę już oficialnie powiedzieć, że oceny w szkole są już ostatecznie wystawione. Przyznam, że w tym semestrze patrząc na oceny specialnie się nie postarałam. Wstąpił we mnie leń trzeciego stopnia. Po obliczeniach wyszło czyste 4.0 oczywiście dzięki podwyższeniu przez wf, muzykę czy plastykę. Powiem szczerze, że nie jestem bardzo ambitna co do ocen więc mam nadzięje, że na koniec tego roku szkolnego ta średnia będzie chociaż  o 0.10 wyższa. Poprzedni tydzień był jeden z cięższych. Było dużo testów i kartkówek, że aż miałam ochotę to wszysto rzucić. Na szczęście udało mi się to jakoś wytrwać. Teraz tylko pozostał tydzień do ferii i w końcu się wyśpię i odpocznie, chociaż sama nie wiem od czego, ponieważ i tak mało się uczę.
 Myślę, że mam już swoje plany na ferię. 1 tydzień spędze w domu śpiąc, czytając książkę (może uda się lekturę szkolną), zaglądając na bloga. Na pewno pójdę na zakupy, ponieważ w 2 tygodniu jadę na tydzień za granicę. Chciałabym wam powiedzieć gdzie, ale chcę żeby to była niespodzianka. Jak wrócę na pewno zrobię wpis na bloga o moim wyjeździe. Powiem tylko, że jest tam bardzo ciepło, dzięki czemu będę mogła się ocieplić po tych zimnych dniach haha.
Skoro opowiedziałam o swoich planach na ferię oraz nieco o szkole to myślę, że jest to dobry pomysł, żeby nieco zagłębić się w ten temat. Mam na myśli troszkę ponarzekać na nauczycieli.
Po pierwsze potrafią być naprawdę czasami wredni. Załóżmy, że brakuję parę setnych do oceny wyżej, ale nie. Nauczyciel nie pozwoli ci zrobić pracy dodatkowej czy coś poprawić, ponieważ trzeba starać się przez cały rok. ,,Postarasz się w przyszłym semestrze''. Oczywiście nie wszyscy tacy są. Kolejną cechą co do niektórych jest nierówne traktownie. Myślę, że każdy mógł to we własnej szkole zauważyć. Jednak najgorsze jest to, że są niesprawiedliwi. Oceniają nas po naszym wyglądzie, znajomościach, przeszłości. 
Pamiętajmy, że nikt nie jest święty.
Na pewno każdy nauczyciel jest doświadczony w swojej dziedzinie i powinno się go szanować. Nie rozumiem tych sytuacji gdy uczeń rzuca się na nauczyciela. Przecież to pogarsza sprawę, ponieważ zawsze może się na nas zemścić. To też człowiek. Ma uczucia, rozum. Jak on się musi czuć gdy uczeń nawet czasami stosuje wobec niego brzydkie słowa. Każdy z nas stara się jakoś kąbinować ,,Ta kartkówka nie była zapowiedziana'', ,,Pani mówiła, że ta praca jest na wtorek'' itp. Sama znam dobrze te sytuacje. Roumiem to, ale fakt faktem, że nie powinniśmy oszukiwać nauczyciela. Naprawdę szanuję ten zawód. Ja nie potrafiłabym prowadzić lekcji, tym bardziej w gimnazjum. 

Kiedy rozpoczynacje ferię, macie jakieś plany? Co wy myślicie o nauczycielach?
Outfit:
bluzka - Reserved
jeansy - Topshop
buty - Deichmann
opaska - H&M

wtorek, 5 stycznia 2016

✮ Rok 2015 w literach alfabetu ✮

Ostatnio pożegnaliśmy rok 2015, dlatego postanowiłam go nieco podsumować. Myślę, że w tymtym roku przydarzło mi się wiele wspaniałych rzeczy jak i niestety troszkę gorszych. Uważam, że takie podsumowanie w przyszłości pozwoli mi zapamiętać najważniejsze chwile z tamtych 12 miesięcy.
Postaram się rozpocząć nowy rok z nową kartką. Chcę chodź mniej myśleć o swoich problemach. Szczerze nie wiem jeszcze co napiszę na tej kartce, pewnie mój dalszy ciąg życia. Jaki będzie, zobaczymy. W tym roku myślę, że nie będe miała postanowień. Przecież jak będe chciała coś zmienić to nie muszę mieć jakiejś specialnej okazji do tego. Niech w tym roku będzie inaczej, lepiej. Trzymam kciuki! Od razu piszę, że parę literek pominełam, żeby ten post nie stracił sensu. Mam nadzieję, że wpis wam się spodoba. Oto mój alfabet 2015 roku:
A jak angielski
Nigdy bym nie przypuszczała, że polubię język angielski. Myślę, że było to spowodowane tym, że zawsze ciężko mi przychodził. Dlatego, że nic się nie zmieniło wręcz było gorzej zapisałam się na dodatkowe zajęcia, które przekonały mnie do tego języka. Dzisiaj naprawdę go uwielbiam i mam nadzieję, że uda mi się w niedalekiej przyszłości porządnie dogadać w tym języku.

B jak blog
W poprzednim roku miałam naprawdę wielkie chęci i motywacje do pisania postów. Nadal kocham to robić i mam nadzieję, że w tym roku będzie lepiej. Nie byłam systematyczna w dodawaniu postów, ponieważ nie wiedziałam o czym pisać oraz nie miałam za dużo czasu. Rok 2015 był dla mnie naprawdę ciężki z przyczyn rodzinnych. Trudno by było to wszystko pogodzić.

C jak cover
W kwietniu pojawił się mój pierwszy cover na youtube. Pamiętam, że strasznie długo zbierałam się do nagrania go aż w końcu się udało. Myślę, że tego nie porzucę. Planuje kupić profesionalny sprzęt do nagrywania oraz zapisać się na warsztaty, żeby te covery były jeszcze lepsze.
moje covery ~ KLIKKLIKKLIK
D jak dojrzałość
Myślę, że w poprzednim roku się zmieniłam. Zauważyłam, że patrzę inaczej na świat. Dziwne rzeczy, które kiedyś były dla mnie zabawne teraz wcale nie są. Inni raczej też to zauważyli. Faktycznie nie wiem czy myśleć, że to dobrze czy źle po prostu życie jest pełne zmian.

F jak festiwal kolorów
W czerwcu odbył się w Białymstoku festiwal kolorów na którym miałam okazję być. Była to moja pierwsza taka impreza, którą miło wspominam. Udało mi się złapać parę opakować z proszkiem oraz udało mi się wepchnąć do pierwszego rzędu tuż przy scenie. Gdy wróciłam byłam cała w kolorowej barwie. Pamiętam te dziwne spojrzenia ludzi gdy wracałam do domu.
Faktycznie mogłam wyglądać naprawdę śmiesznie.

G jak Grecja
Zdecydowanie najlepszy moment wakacji. W sierpniu miałam okazję wybrać się  na Kretę gdzie najwięcej czasu spędziłam w mieście Retimno. Nie będe dużo pisać na ten temat tylko przekieruje was do mojego postu w, którym opisałam szczegółowe co się tam ciekawego działo. Jest także dużo pięknych zdjęć ~ KLIK

I jak inna ja
W poprzednim roku zmieniłam swój styl i wygląd. Raczej, dlatego że poszłam do pierwszej klasy gimnazjum. Wiadomo inni ludzie i chcesz się zaprezentować z jak najlepszej strony. Pamiętam siebie kiedyś ubraną na luźno. Zawsze leginsy albo dresy. Dzisiaj rurki, jeansy i piękne koronkowe bluzki. Zaczełam także eksperymentować z makijażem. Dzisiaj nie wychodzę do szkoły bez użycia maskary czy korektora. Podkłady, pudry itp. to jeszcze nie ten czas.
K jak koncerty
Zdecydowanie rok 2015 był dla mnie rokiem koncertów i spotkań. Byłam na swoim pierwszym prawdziwym koncercie w życiu. Minowicie w Łodzi na ,,Violetta Live'' oraz w Warszawie na koncercie Lodovici Comello gdzie miałam wykupiony pakiet meet&greet. Bardzo miło wspominam te koncerty. Pamiętam, że na show w Łodzi płakam. Muzyka, taniec, ludzie i oczywiście wielkie emocje. Nie zapominajmy także o spotkaniu z Saszan. Także miło wspominam ten dzień. KLIK

M jak maraton
Mam tutaj na myśli maraton filmowy. Mam nadzieję, że nikt nie pomyślał o maratonie sportowym. Obawiam się, że bym umarła przed 10km. W 2015 po raz pierwszy i pewnie ostatni poszłam do kina na maraton serii ,,Igrzyska Śmierci''. Wtedy premierową częścią był Kosogłos cz. 1 na, której niestety zasnełam. Do dziś się zbieram, żeby obejrzeć ją w domu jednak pamiętam, że w kinie obudziłam się akurat na zakończeniu, które doskonale zapamiętałam. Oprócz tego miałam także maraton filmowy w szkole na którym także bawiłam się świetnie. Były puszczane różne style m.in. horrory, komedie, romanse a także graliśy w ping-ponga oraz gry planszowe. Przyzaje, że na jednym filmie spałam, ale tylko dlatego, że był nieciekawy. KLIK

O jak ombre
Po raz pierwszy pofarbowałam sobie włosy. Było to 1 czerwca, w dniu dziecka. Postawiłam na ombre, ponieważ chciałam coś zmienić w swoim wyglądzie oraz, dlatego że bardzo podobały mi się zdjęcia w internecie różnych dziewczyn z tak pofarbowanymi włosami. Uważam, że to była dobra decyzja. Znajomi uważają, że bardzo mi pasuje. Zresztą ja już się przyzwyczaiłam do takiego wyglądu moich włosów.
P jak przeprowadzka
Na początku byłam bardzo niezadowolona z faktu, że przeprowadzam się z dosyć dużego miasta na wieś. Co prawda nie mam do miasta daleko, ale niestety wielką wadą jest to, że autobusy jeżdzą do mojej wsi tylko 5 razy dziennie. Teraz już przyzwyczaiłam się do nowego miejsca. Na początku czułam się dziwnie z tą ciszą i naturą obok. Dzisiaj mieszka mi się tutaj bardzo dobrze i nie wyobrażam sobie życia znów w bloku.

R jak rodzina
Pod koniec 2015 roku odkryłam jak bardzo ważna jest rodzina. Wcześniej nie miała dla mnie aż tak wielkiego znaczenia jak teraz. Po prostu gdy coś się stanie człowiek dopiero docenia to gdy jest już za późno. Strata kogoś naprawdę bliskiego pokazała mi, żebym nie marnowała dalej czasu i cieszyła się z tego co mam czyli z rodzinny bo niedługo kolejnej osoby może mi zabraknąć.

S jak samolot
Po raz kolejny miałam okazje podróżować samolotem. Nie licząc stron powrotnych był to mój 3 raz. Szczerze mówiąc lubie latać samolotem. Ta adrenalina , widoki wszystko jest doskonałe, jednak drażni mnie gdy jestem już na tych wysokościach zbyt długo. Pamiętam, że do Egiptu (to był mój pierwszy lot) leciałam prawie 5 godzin, ponieważ było jeszcze międzylądowanie. Pamiętam, że czułam się słabo i strasznie kuło mnie  w ucho, ale dzisiaj nie patrze na to i bardzo lubię podróżować.
T jak tatuaż
Po raz pierwszy miałam zrobiony tatuaż z henny. Podczas warsztatów w Augustowie zrobiłam sobie niewielką koniczynkę na nadgarstku. Nie trzymał się długo, ale bardzo fajnie się z nim czułam. Kto wie może w przyszłości będe miała jakiś prawdziwy.

U jak ukulele
W poprzednim roku przekonałam się bardziej do ukulele. Szczerze na początku wcale nie chciałam na nim grać. Jedynym instrumentem, który wpadł mi do gustu to pianino czy gitara. Po czasie gdy chciałam spróbować grać na gitarze nie mogłam się do niej przyzwyczaić. Była taka wielka! Więc wróciłam do mojego małego instrumentu, który przypomina nieco gitarę i zaczełam pogłębiać swoją wiedzę dotyczącą nut i różnych piosenek. Dzisiaj uważam, że dosyć dobrze gram na tym instrumencie i chociaż gram na nim troszeczkę mniej to i tak bardzo go lubię.

W jak wolontariat
Rok 2015 kojarze m.in. jako rok wolontariatu. Po raz pierwszy wziełam udział w wielu akcjach zarówno w mojej szkole jak i na zewnątrz. Zbiórka żywności czy dzień Papieski. Bardzo miło wspominam te akcje. Ludzie chętnie pomagali chociaż i były osoby, które były nieco gorzej nastawione do pomagania innym ludziom.

Z jak zawody
Miałam okazję brać udział w zawodach pchnięcia kulą. Było to ciekawe doświadczenie. Szczerze nie poszło mi zbyt dobrze, ale tak źle też nie. Myślę, że w tym roku także wezme udział. Nie zapomne także o tym, że brałam udział w 3 konkursach recytacji wiersza i 1 recytacji prozy. W jednym udało mi się zdobyć wyróżnienie. Uważam, że mówiłam dobrze, ale jednak sędziowie uważali inaczej. Mam nadzieję, że w kolejnym konkursie pójdzie mi lepiej.